Myślenie abstrakcyjne w epoce komentarzy: od Buratino do dezinformacji
- 6 dni temu
- 3 minut(y) czytania
W znanej bajce “Złoty kluczyk, czyli niezwykłe przygody pajacyka Buratino” autorstwa Aleksieja Nikołajewicza Tołstoj, występuje pouczająca scena edukacyjna. Malwina, próbując nauczyć go podstaw arytmetyki, zadaje klasyczne pytanie: "Załóżmy, że masz trzy jabłka, dwa oddajesz Artemonowi. Ile ci zostaje?" Buratinu, reprezentując myślenie konkretne i przywiązanie do bezpośredniego doświadczenia, odpowiada: "Przepraszam, ale ja nigdy nie oddam ani jednego jabłka żadnemu Artemonowi, więc to pytanie jest dla mnie bezsensowne". Ta reakcja doskonale ilustruje fundamentalny rozdźwięk między myśleniem opartym na empirycznej pewności a myśleniem abstrakcyjnym. Malwina proponuje wejść w sferę założenia, hipotezy, czysto logicznej konstrukcji, podczas gdy Buratino tkwi w świecie faktów i osobistych decyzji, które wykluczają sam warunek zadania.

Myślenie abstrakcyjne
To napięcie między konkretem a abstrakcją ma swoje głębokie korzenie filozoficzne. Mówimy o różnicy między empiryczną pewnością, dotyczącą faktów i doświadczenia, a logiczną pewnością, która rządzi się wewnętrzną spójnością pojęć i założeń. Filozof Immanuel Kant wprowadził kluczowe rozróżnienie na "rzecz samą w sobie" i zjawisko. "Rzecz sama w sobie" to byt, o którym nie mamy jeszcze uformowanego pojęcia – jest niepoznawalny dla rozumu. Kantowskie zalecenie, które można sparafrazować jako "nie rozważaj tego, czego nie rozumiesz", stanowi surową zasadę dyscypliny intelektualnej. Wymaga ono, by sądy i dyskusje opierały się na zrozumiałych i jasno zdefiniowanych pojęciach. W życiu codziennym jednak zasada ta jest notorycznie łamana. Ludzie mają naturalną, często niepohamowaną skłonność do wypowiadania się na tematy, o których nie mają wystarczającego pojęcia.
Współczesne media społecznościowe stały się największym w dziejach amplifikatorem tej właśnie tendencji. Platformy takie jak Twitter, Facebook, TikTok czy YouTube stworzyły przestrzeń, w której każdy użytkownik czuje nie tylko uprawnienie, ale często i wewnętrzną potrzebę, by komentować bieżące wydarzenia, niezależnie od poziomu swojej rzeczywistej wiedzy na dany temat. Algorytmy napędzające te platformy nagradzają zaangażowanie, szybkość reakcji i emocjonalny wydźwięk, a nie rzetelność, głębię analizy czy kompetencje. Powstaje w ten sposób kultura permanentnego komentarza, w której akt wypowiedzenia się jest ważniejszy niż wartość epistemiczna tej wypowiedzi.
Zjawisko to przybrało szczególnie wyrazistą i niebezpieczną formę podczas pandemii COVID-19. Nagle skomplikowane zagadnienia z zakresu wirusologii, epidemiologii, immunologii i zdrowia publicznego znalazły się w centrum powszechnej dyskusji. Miliony ludzi, pozbawionych specjalistycznego wykształcenia, zaczęły wypowiadać autorytatywne sądy na temat skuteczności maseczek, mechanizmów działania szczepionek mRNA, pochodzenia wirusa czy sensowności lockdownów. Pojedyncze, często naiwne lub oparte na nieporozumieniach komentarze, poprzez mechanizm udostępnień i algorytmicznego promowania kontrowersji, kumulowały się i splatały w spójne narracje. Te narracje, choć pozbawione naukowych fundamentów, zyskiwały pozory wiarygodności poprzez samą skalę swojego powielania.
W ten sposób narodził się globalny ruch tzw. anty-covidowców, sceptyków pandemicznych czy zwolenników rozmaitych teorii spiskowych. Jego uczestnicy, kierowani często szczerym niepokojem lub chęcią odzyskania poczucia kontroli w sytuacji zagrożenia, tworzyli alternatywną rzeczywistość informacyjną. Ich argumentacja często miała pozór logicznej struktury – korzystała z przyczynowości, powoływała się na dane (nieraz źle zinterpretowane) i budowała narracje o wewnętrznej spójności. Była to jednak pseudo-abstrakcja, oderwana od empirycznego gruntu i oparta na fałszywych lub zmyślonych przesłankach. Powielała schemat, w którym użytkownik mediów społecznościowych, podobnie jak Buratinu, odmawia przyjęcia obcych założeń (np. założenia o realności zagrożenia pandemicznego), ale jednocześnie – w przeciwieństwie do Buratina – zamiast milczeć, buduje na tym odmówieniu całą złożoną, alternatywną konstrukcję świata.
Proces ten ukazuje fundamentalny paradoks. Z jednej strony media społecznościowe wymagają i rozwijają pewien rodzaj abstrakcyjnego myślenia – umiejętność operowania symbolami, skrótami, memami, poruszania się w świecie wirtualnych relacji i globalnych narracji. Z drugiej strony, ta sama przestrzeń systematycznie niszczy warunki dla odpowiedzialnej abstrakcji, czyli myślenia hipotetycznego, które pozostaje w ciągłym dialogu z faktami, sprawdzalnością i epistemiczną pokorą. Powstaje w zamian abstrakcja pusta lub abstrakcja samowolna, która służy nie poznaniu rzeczywistości, lecz budowaniu plemiennej tożsamości, wyrażaniu lęków lub po prostu generowaniu zaangażowania.
W konsekwencji, dyskurs publiczny zostaje zdominowany nie przez spór oparty na faktach i logicznej argumentacji, ale przez zderzenie konkurencyjnych, zamkniętych systemów pseudo-abstrakcyjnych. Każda z takich systemów ma własne aksjomaty (niepodważalne w ramach grupy "prawdy"), własną logikę i własnych autorytetów. Dialog między nimi staje się niemożliwy, ponieważ brakuje wspólnej podstawy założeń, wspólnego języka faktów. Buratino odrzucił abstrakcję, ponieważ była dla niego niezrozumiała i nieprzydatna. Współczesny użytkownik sieci często przyjmuje abstrakcję bezkrytycznie, jeśli tylko odpowiada ona jego potrzebom tożsamościowym lub emocjonalnym, tworząc iluzję zrozumienia tam, gdzie w istocie panuje epistemiczna próżnia.
Ivan-Oleksandr Yakymiv – polski działacz społeczny, badacz społeczny. Prezes Zarządu Stowarzyszenia Centrum Wsparcia „Just Do It” oraz założyciel Centrum Wsparcia i Szkoleniowego.
_edited.png)




