top of page

JEMEN. O KROK BLIŻEJ DO REGIONALNEGO KONFLIKTU.

 

O eskalacji napięcia na M. Czerwonym pisałem kilkakrotnie. Tej nocy w obiekty wojskowe Huti uderzyło sto rakiet, amerykańskich i brytyjskich. To reakcja na ustanowioną przez ruch w okolicach Bab el-Mandeb blokadę statków izraelskich lub udających się do Izraela.


Egzekwowaną atakami dronów, rakiet i z łodzi na wybrane jednostki. Celem jemeńskich ataków stał się także izraelski port w Ejlacie. Powstało duże zagrożenie bezpieczeństwa żeglugi na szlaku obsługującym 15% globalnego handlu i 40% wymiany Europa-Azja. Incydenty zmusiły wielu armatorów do przekierowania statków wokół Afryki, omijając Suez. Wydłuża to o 2 tygodnie czas rejsu do Europy, winduje ubezpieczenia.

 

Ruch Huti ogłosił blokadę w związku z wojną w Gazie. Warunkiem jej zniesienia jest zawieszenie broni i pomoc humanitarna dla ludności enklawy oraz uruchomienie procesu pokojowego, z celem rozwiązania konfliktu palestyńskiego- izraelskiego i ustanowienia państwa. Stanowisko to Sana potwierdziła po ataku, zapowiadając kontynuowanie blokady i ataki na cele USA i WB.



Determinację w obronie bezpieczeństwa żeglugi deklarują również USA, które od tygodni umacniają obecność floty wojennej w regionie i stworzyły wielonarodową grupę zadaniową, do której wkrótce dołączy UE. Z regionu uczestniczy Bahrajn, gospodarz bazy V Floty.

 

Nocny atak, poprzedzony ostrzeżeniami i rezolucją RB ONZ, jest silną reakcją. Nie eliminuje jednak zagrożeń dla żeglugi. Huti po 10 latach krwawej wojny domowej, z udziałem arabskiej koalicji, ustanowili trwałą kontrolę nad większością Jemenu. Po doświadczeniach interwencji i atakach Huti na instalacje naftowe sąsiadów nie ma chętnych by ponownie tam wkroczyć.



Wiarygodności gwaranta żeglugi bronią też USA. I nie ustąpią. Zapowiada to dalszą eskalację. Naturalnym efektem może stać się wciągnięcie do konfliktu Iranu, sojusznika Huti. Kraj ten pozostaje jedynym obszarem tzw. Osi Oporu nie włączonym bezpośrednio w konflikt związany z wojną w Gazie. Działa poprzez powiązane ugrupowania w krajach regionu (poza Jemenem - Liban, Irak oraz Syria), rozumiejąc że bezpośrednia konfrontacja z USA, Izraelem i Zachodem groziłaby unicestwieniem Republiki Islamskiej. Coraz częściej jednak irańskie siły zbrojne wykazują asertywność, uczestnicząc w mnożących się incydentach morskich z siłami amerykańskimi na O. Indyjskim, M. Arabskim i w Zatoce. Zapowiadają też wyrównanie rachunków z USA i Izraelem.

 

Cóż! Huti nie wprowadziliby blokady, gdyby RB ONZ była w stanie narzucić rozejm w Gazie. Zapewne nie byłoby też rozprawy przeciwko Izraelowi w MTS w Hadze. Niestety na BW wciąż zwycięża filozofia wojny. I znów może ona prowadzić do dramatycznych konsekwencji. Bezpośrednio dla samego Jemenu, ludności Gazy i Zachodniego Brzegu oraz regionu, ale również dla Europy. Uzależnionej od bliskowschodniej ropy i gazu, importującej stamtąd zagrożenia bezpieczeństwa, migracyjne, inflacyjne i gospodarcze, wspierającej Ukrainę w walce z rosyjską agresją.

 
Krzysztof Płomiński
Ambasador tytularny
Doradca dyplomatyczny Krajowej Izby Gospodarczej
Członek Rady Ambasadorów Europejskiej
Akademii Dyplomacji Członek Obserwatorium Bliskowschodniego Centrum Stosunków Międzynarodowych

33 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments

Rated 0 out of 5 stars.
No ratings yet

Add a rating
bottom of page